Dzieje najdawniejsze

Pierwsza wzmianka o Cianowicach pochodzi z 1322 r., kiedy to naznaczony przez Króla Władysława Łokietka biskup Krakowski Nanker, w związku z uposażeniem kaplicy św. Małgorzaty na Wawelu, wspomina o wsi Cianowice leżącej „prope Smarsovic”. Pierwsi osadnicy mogli pojawić się na tutejszej ziemi już w wieku XIII. Cianowice wielokrotnie zmieniały właścicieli na przestrzeni wieków, między rokiem 1381 a 1420, spotykamy ich aż dwudziestu czterech. Jako pierwsi pojawiają się Cianowscy, Rzeplińscy, Ujejscy i Narembscy[1]. Poszczególne działy wykupił od nich następnie Piotr Oraczkowski. Z czasem Cianowice przeszły na Mikołaja Brandysa. W wieku XVII pojawia się postać Abrahama Jarzyny, wojskowego rawskiego, a następnie w wieku XVIII jako właścicielka Cianowic widnieje w księgach parafialnych Tekla z Szembeków Potocka. TurzynaWarto w tym momencie zwrócić szczególną uwagę na ród Cianowskich, którzy przez brzmienie swojego nazwiska wydają się być protoplastami osadnictwa na tutejszym terenie. Literatura poświęcona tematyce heraldycznej wskazuje, iż Cianowscy to ród szlachecki posługujący się herbem Turzyna przedstawiającym półtora krzyża i krzywaśń – czyli zakrzywiony kij, stanowiący odniesienie do pastorału biskupiego. Symbol Krzywaśni wziął się tutaj zapewne od postaci świętego Stanisława ze Szczepanowa, z którego to osobą identyfikowali się herbowi Turzyna, głosząc się jego krewnymi.

 

Dzieje dawnych Cianowic i wydarzenia z życia ówczesnych mieszkańców, nie są zebrane w żadnej jednolitej formie jak np. kronika, gdyż takowej dla miejscowości nie posiadającej praw miejskich lub nie będącej parafią nikt nie prowadził. Pojawiają się natomiast częste i krótkie wzmianki o osobach i zdarzeniach z Cianowic w wyrokach sądu królewskiego jak np. informacja z roku 1389 o tym, iż Maciej z Cianowic udowadnia przez świadków szlachectwo herbu półtora krzyża z krzywaśnią i zawołanie Turzyna. 1414 r. Jakusz z Cianowic wyznacza żonie Annie córce Wawrzyńca wójta wolbromskiego 100 grzywien posagu i wiana na 7 łanów dziedzictwa. W księgach sądowych pojawiają się również informacje o znajdującej się w Cianowicach karczmie, jak np. wzmianka z 1415: Jakusz z Cianowic wyznacza do podziału swoim synom Piotrowi, Janowi i Paszkowi 1/2 całego swego dziedzictwa po ojcu w Cianowicach z 1/2 karczmy przy drodze, 1/2 gajów i łąk (ZK 6 s. 14). Z innych źródeł udaje się ustalić, iż owa karczma nazywana była „Tawerną Cianówka”, która znajdowała się przy „Wielkiej drodze”, będącej częścią biegnącego wzdłuż Prądnika, północnego szlaku krakowskiego, którym ciągnęli do zamierzchłych czasów podróżni z Kleparza na Skałę i Ogrodzieniec do Wielkopolski. „Wielka droga” odchodziła przed Korzkwią w kierunku Brzozówki i mijała tę wieś od wschodu. Po przejechaniu Cianowic, jeśli udało się pokonać błoto, zwłaszcza przy miejscowej karczmie, wędrowcy uiszczali myto w Skale, lecz mimo to byli nadal narażeni na trudności, gdyż jak z opinii furmanów wynikało, w Skale droga była tak bardzo zła, że nie mogła być gorsza, przez tą złą drogę wozy im się przewracały i ponosili szkody.[2]


Nieco informacji o dawnych Cianowicach i ich mieszkańcach można także odnaleźć w kronice parafii Smardzowice, oraz wydanej w 1921 roku publikacji „Kościół i cudowny obraz Najświętszej Panny w Smardzowicach” autorstwa O. Władysława Szołdrskiego, wydanej nakładem Ks. Sanisława Raczkowskiego (ówczesnego proboszcza Smardzowic). Oto kilka najciekawszych fragmentów ułożonych chronologicznie:


W roku 1571 Jan Cianowski herbu Prus I, właściciel Cianowic, ponieważ dawny kościół się spalił, zbudował w Smardzowicach nową drewnianą świątynię również pod wezwaniem św. Małgorzaty. (…) Fundator kościoła spoczął w świątyni, którą zbudował, jak świadczy płyta kamienna, która widnieje przy wejściu do kościoła przed wielkiemi drzwiami. Napis prawie zupełnie obecnie na niej zatarty, przed 50 laty brzmiał: HIC IACET NOBILIS DNUS IOANNES DE CZIANOWICZE HERE… XTRUCTOR HUIUS E … IN HONOREM DEI OMNIPOTENTIS ET SANCTE MAR. RETE PATRONE EIUSDEM ECLESIE ORETUR PRO EO OMNIPOTENTIS DEUS. Widniał też herb otoczony wieńcem.

 

Rok 1675
Piękna była procesja z coraz to nowymi cudami wsławionym obrazem Matki Najśw., który jako obraz bracki postanowiono uważać. Procesja ta wyruszyła ze dworu z Cianowic, gdzie obraz Bogarodzicy chwilowo był umieszczony. Przy odgłosie muzyki, otoczony szlachtą, włościanami, a nawet i mieszczanami, bo bractwo św. Anny z miasta Skały również na uroczystość przybyło, posuwał się obraz ku Smardzowicom.

 

Rok 1667
Agnieszka Osuchowska, żona administratora Cianowic, które wówczas należały do Abrahama Jarzyny, wojskowego rawskiego, została sparaliżowaną - straciła wzrok i zaniemówiła. Skoro za nią Mszę św. przed obrazem Matki Boskiej Smardzowickiej odprawiono, i wzrok i mowę odzyskała.
Anna, maleńka córeczka Macieja Burskiego dzierżawcy Cianowic, prawie już była konająca. Skoro jej matka Teresa, zrobiła ślub do Matki Boskiej Smardzowickiej i dwie świece oddała do obrazu, dziecię natychmiast wyzdrowiało.

 

W roku 1731 na prośbę Księdza Rompalskiego przybył do Smardzowic z Krakowa dnia 4 listopada notariusz apostolski i zebrał od wiernych zeznania odnośnie łask od M.B. Smardzowickiej otrzymanych. Kazimierz Głębocki, rządca Cianowic, zeznał, iż synek jego, Jan, bawił się za stodołą gdzie również koń się pasł. Gdy go chłopczyk prętem trącił, koń go pod serce kopytem uderzył i Janek padł bez życia. Skoro dano znać rodzicom o wypadku, ci pośpieszyli aby go ratować. Wziąwszy syna na ręce, wnet poznali, iż naturalne środki tutaj nie pomogą, oddali więc Janka w opiekę M.B. Smardzowickiej, zaraz też chłopczyk ożył. Blizna zaś od uderzenia kopytem widniała jeszcze wokół serca Janka, gdy Głębocki składał swe zeznanie, choć od wypadku kilka tygodni minęło. Michał Zawadzki, dzierżawca Cianowic, zeznał, iż gdy ogień we dworze cianowickim po dwakroć się zajmował, gasł nagle, gdy N.P. Smardzowicką wezwano na pomoc.

 

Michał z Potoka Potocki, chorąży chorągwi pancernej, dzierżawca Cianowic, dnia 12 grudnia 1734 roku ofiarował parę funtowych świec przed obraz Matki Bożej. Zeznał, iż gdy tegoż roku wraz z wojskiem był we Lwowie, słudzy jego ciężko się rozchorowali; dwóch umarło. Wreszcie i on sam w tak ciężką wpadł chorobę, iż już nie było nadziei utrzymania go przy życiu. Gdy się już na śmierć gotował, przyszedł mu na myśl obraz smardzewicki. Skoro z wielką ufnością Matce Boskiej Smardzowickiej się polecił, zdrowie odzyskał.

 

W roku 1738 Tekla z Szembeków Potocka, właścicielka Cianowic, ofiarowała ozdóbkę diamentową, którą umieszczono w koronie Matki Bożej.

 

 


[1] „Lechici, Polanie, Polska - wybór pism”, Karol Potkański, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965.

[2] „Osadnictwo i krajobraz od schyłku średniowiecza po współczesność” – praca zbiorowa pod red. Zdzisława Nogi, Kraków 1997.