Wielki Polak rodem z Cianowic

,,Nie wiedział co to lęk”


Ks. płk inf. Dr Władysław Padacz , parafia Smardzowice, gm. Skała - uczestnik walk o niepodległość Polski z lat 1918-1920 r. Odznaczony orderem Virtuti Militari i kilkakrotnie Krzyżem Walecznych; poseł na Sejm RP w 1938 roku; Kapelan Pułku Lotniczego w Warszawie, a następnie uchodźców i internowanych żołnierzy Wojska Polskiego w obozach rumuńskich, kapelan „Latających Diabłów” w Wojsku Polskim we Francji; więzień Oflagu; rektor cudem ocalonej przez niego kolegiaty św. Anny w Warszawie; przez 22 lata oddany kapelan ks. prymasa Wyszyńskiego; profesor Warszawskiego Metropolitarnego Seminarium Duchownego; niestrudzony propagator ruchu przeciw – alkoholowego; znakomity literat, znawcy prawa kanonicznego, człowiek niezwykłej szlachetności; patriota i wierny sługa Kościoła.


Władysław Padacz przyszedł na świat w dniu 02.03.1900 r., w Cianowicach, w rodzinie administratora majątku Dobieckich. Matka jego, Katarzyna z Nowakowskich, zmarła w 1915 roku, w młodym wieku, osierocając syna Władysława, oraz dwie córki: Zofię i Stanisławę. Była córką powstańca styczniowego, który walczył pod Pieskową Skałą i w Skale, w oddziale gen. Mariana Langiewicza, była kobietą mądrą i pobożną , żywiącą głęboką cześć do cudownej Smardzowickiej Pani Ziemi Olkuskiej. To dzięki jej modlitwom syn Władysław i córka Zofia z pełną świadomością wybrali służbę „Bogu – Krzyżowi – Ewangelii – Pasterzom i ludowi Bożemu”. Dodajmy, że Siostra Zofia została zakonnicą.
Ojciec Jan należał do ludzi wszechstronnie wykształconych i głęboko wierzących. Mimo klęski powstania Styczniowego pozostał szczerym patriotą. Przez kordon graniczny z królewskiego Krakowa przemycał swym dzieciom literaturę historyczną, urządzał wycieczki do miejsc walki i na mogiły powstańców, którzy podjęli prawie 16-sto miesięczny nierówny bój z rosyjskim zaborcą.


Jan Padacz wysłał syna Władysława do Warszawy, aby tam w elitarnej, prywatnej szkole „Nazaret” przy ulicy Freta, przysposabiał się do stanu kapłańskiego. W 1914 roku. Władysław dostał się do VIII rządowego gimnazjum przy ulicy Gęsiej.
Co roku na wakacje powracał do rodzinnych Cianowic i białych skał ojcowskich, których piękno jak mówił; „zapiera dech w piersiach i przyspiesza bicie serca, napawa radością i zadumą, skłania do refleksji i kontemplacji, pozwala wypocząć”. W rodzinnej wsi zaskakuje go wybuch I wojny światowej. 08.08.1914 roku, będąc w Skale zobaczył maszerujących legionistów i osobiście Józefa Piłsudskiego. Zapragnął wstąpić do legionowej kawalerii, lecz Józef Piłsudski nakazał mu naukę i nabieranie tężyzny fizycznej. W zaciszu cianowskiego pałacyku Władysław pilnie się uczył, sumiennie rozwijał tężyznę fizyczną i wiele maszerował. Dopiero w 1917 roku powrócił do Warszawy i zdał egzaminy do VI klasy gimnazjum im. Władysława IV na Pradze. W tym czasie został członkiem POW-u i harcerstwa, uwieńczonego uzyskaniem tytułu; „Harcerza Rzeczypospolitej”.


Gdy w 1918 roku „wybuchła Polska”, co umrzeć nie chciała i nie umarła ożywiona krwią aż 6 pokoleń powstańców i rewolucjonistów, młody Władysław jak wielu kolegów brawurowo rozbrajał Niemców na Pradze. Następnie wstąpił do Batalionu Młodzieżowego w Alejach Ujazdowskich, gdzie trzy razy w tygodniu sposobił się do służby wojskowej. 05.06.1920 roku, rano zdał egzamin maturalny, a po południu egzamin przed Komisją Wojskową w Batalionie Młodzieży. Jako ochotnik przydzielony został do 205 pułku piechoty. Od 10.07 do 17. 11 1920 r., mężnie walczył z nawałą bolszewicką na pierwszej linii frontu północnego dowodzonego przez gen. Józefa Hallera. „Dokonywał on tam na linii frontu Ciechanów – Płońsk, cudów waleczności, jak o tym pisał Stanisław Podlewski, najbliższy przyjaciel Władysława Padacza. Wierzył w zwycięstwo Polski. I tej wiary nigdy nie utracił.
Na wniosek gen. Hallera i gen. Sikorskiego Marszałek Piłsudski osobiście, w dniu 25.09.1920 r., udekorował Władysława Padacza – Krzyżem Wojennym Virtuti Militari.


Po wojnie polsko – bolszewickiej zapisał się na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie z orderem Virtuti na piersi, w asyście dwóch kolegów odznaczonych Krzyżem Walecznych z gracją i wdziękiem nosił sztandar Uniwersytetu. Znała go wówczas cała Warszawa, kochało środowisko akademickie i profesorskie, weterani wojny. Z rekomendacji „Odrodzenia” został sekretarzem generalnym Zarządu Bratniej Pomocy, członkiem, elitarnej korporacji „Mesconia” zwalczające pojedynki Koła Prawników. Był urodzonym działaczem społecznym i niezrównanym organizatorem, wodzirejem i tancerzem, gawędziarzem. W 1924 r., ukończył studia na UW uzyskując tytuł magistra prawa. Znał biegle trzy języki: francuski, niemiecki i rosyjski. Wróżono mu wielką karierę... a tymczasem ku zdumieniu otoczenia i rodziny wstąpił do Warszawskiego Metropolitarnego Seminarium Duchownego. W 1926 r., na polecenie kard. Kakowskiego, subdiakon Władysław Padacz podjął w Rzymie studia z prawa kanonicznego na Uniwersytecie „Gregorianum”.W dniu 25.09.1927 r., otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze św. Jana w Warszawie z rąk ks. bp polowego Wojska Polskiego dra Galla. Jedną z trzech Mszy św. prymicyjnych odprawił w Smardzowicach przed obliczem Matki Bożej Różańcowej, której jego przyszłość zawierzyła już wtedy nieżyjąca matka Katarzyna.
W 1929 r., ks. Władysław Padacz uzyskał w Rzymie tytuł doktora prawa kanonicznego. Powróciwszy do kraju pracował jako wikariusz w parafiach w Jazgarzewie i w Warszawie na Pradze. Następnie został rektorem niższego Seminarium Duchownego w Warszawie oraz wykładał historię kaznodziejstwa w Arcybiskupim Seminarium. W tym czasie założył Stowarzyszenie Popierania Powołań Kapłańskich, włączył się do pracy w Polskiej Lidze Przeciwalkoholowej. Efektem był m.in. zorganizowany przez niego w 1937 r., w Warszawie I Katolicki Międzynarodowy Kongres Przeciwalkoholowy, który odbył wspólne obrady z XXI Międzynarodowym Kongresem Przeciwalkoholowym. Podczas obrad przedłożył projekt międzynarodowej konwencji przeciwalkoholowej, którą w całości przyjął Kongres i przesłał do Ligi Narodów w Genewie. Za tę pracę w 1939 r., prezydent Mościcki osobiście udekorował go Srebrnym Krzyżem Zasługi.


W 1938r., Władysław Padacz został wybrany na posła do Sejmu w okręgu Warszawa – Północ. W krótkim okresie działalności parlamentarnej, wygłosił z trybuny sejmowej porywające przemówienia, które w formie książkowej wydał własnym sumptem. Z tychże przemówień wynika niepokój i troska ks. dr Padacza o bezpieczeństwo Polski oraz starania o poprawę bytu śswiata robotniczo – wiejskiego. W ówczesnej Polsce powszechnie z szacunkiem wymieniało się nazwisko m.in. ks. dr Stefana Wyszyńskiego z Włocławka i ks. dr Władysława Padacza z Warszawy, którzy z księdzem profesorem Woronieckim nadawali nowy ton społecznej działalności Kościoła. W 1937 roku, powstała Legia Akademicka, a jej kapelanem w randze kapitana został ks. dr Padacz. Następnie został kapelanem I Pułku Lotniczego w Warszawie. Wraz z tym pułkiem, na polecenie władz, wyjechał do Rumunii, gdzie z narażeniem życia organizował przerzut polskich żołnierzy do Francji. Wskutek zdrady został osadzony w wojskowym więzieniu, a następnie na interwencję francuską wraz z lotnikami zwolniony. Z pomocą nuncjusza Cortesi wyjechał do Francji, gdzie otrzymał przydział na kapelana Dywizjonu Rozpoznawczego im. Księcia J. Poniatowskiego, tzw. „Latających diabłów”, walczącego na ziemi alzacko – lotaryńskiej. Po kompromitującej klęsce źle dowodzonej, potężnej Armii Francuskiej, polska I Dywizja Grenadierów pod dowództwem gen. Ducha osamotniona walczy jeszcze pięć dni z pięcioma dywizjami niemieckimi wycofując się na teren nie okupowanej części Francji. Ks. Padacz, aby uniknąć aresztowania, zgłosił się u rektora miejscowego Seminarium Duchownego z prośbą o ukrycie. Wystraszony rektor odmówił pomocy, wobec czego ks. Padacz w miejscowym szpitalu ukrył z pomocą księdza Stolarka gen. Ducha. Następnie wraz z dwustu oficerami i księżmi kapelanami I Dywizji Grenadierów oraz 4tys żołnierzami i oficerami francuskimi, został osadzony w XVII A. Oflagu w pobliżu austriackiego miasta Krems. Tutaj wraz z por. prof. Dr Jerzym Langrodem z UJ zorganizował stałe tajne studium prawa dla polskich oficerów.


Z grona 53 słuchaczy, 15 uzyskało stopień magistra praw. Tytuły te bez zastrzeżeń uznały po wojnie władze UJ. Z tymże Oflagiem nawiązała kontakt komórka krajowa AK, z nominacji której Padacz został mianowany kapelanem Oflagu. Tamten okres opisał w szkicu pt. „Kartka z dziejów nauki polskiej...”, opublikowanym w Tygodniku Powszechnym w 1970 r. Dzięki księdzu Padaczowi doskonale działały komórki wywiadu, informacji i propagandy. Jak mówił kardynał Wyszyński powstał ten obozowy uniwersytecki fenomen z niczego i wobec wszstkiemu, dzięki kapelanowi Padaczowi; „znakowi sprzeciwu i przeciwności”. Tymczasem hitlerowscy szukali księdza Padacza w kraju. W kwietniu 1945 r., Amerykanie wyzwolili obóz. Ks. Padacz został przewieziony do Paryża, skąd Komisja Weryfikacyjna przydzieliła go do obozu WP w Clemont – Ferrand, a następnie do Włoch. Tam ks. bp Gawlina mianował wicedyrektorem Instytutu Polskiego w Rzymie, oraz wicerektorem Polskiego Seminarium Duchownego w Rzymie. Za męstwo na polu walki i poświęcenie w pełnieniu obowiązków kapłańskich w latach wojny 1939 – 45 r., ks. dr Padacz otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami, francuski Krzyż Croix de Guere, włoski Corona d’Italia i po raz drugi order wojenny Virtuti Militari V klasy. Dodajmy, że był aż siedmiokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Był także zastępcą Dziekana Generalnego WP i kapelanem Centrum Wyszkolenia Wojsk Pancernych oraz wykładowcą w Szkole Podchorążych Kawalerii Pancernej WP w Galipoli we Włoszech. W tym czasie ukończył kurs z zakresu prawa kanonicznego kandydatów dla adwokatów przy Trybunale Roty Rzymskiej. W 25 rocznicę zakończenia II wojny światowej, ks. dr Padacz został awansowany do stopnia pułkownika.
Tęsknota z ziemią rodzinną, spowodowała podjęcie decyzji o powrocie do Polski. Ks. kard. Hlond przychylił się do prośby i z dniem 01.10.1947 r., mianował go rektorem kościoła św. Anny w Warszawie. Przystąpił do ratowania świątyni przed zagładą z powodu osuwającej się skarpy. Wszystkie zaplanowane prace doprowadził do szczęśliwego końca, ale przypłacił je odmrożeniem twarzy. Kard. Wyszyński mówił: „trzeba było widzieć tę rozgorączkowaną postać, zmartwione oczy, wychudłą twarz, nagle posiwiałe włosy, desperacką odwagę, gorącą niekończącą się modlitwę do Matki Bożej i Władysława z Gielniowa w murach grożącej zawaleniem świątyni o jej zachowanie, był głuchy na wszelkie zakazy i ostrzeżenia o grożącym niebezpieczeństwie, z którym przez życie chodził za pan brat i o straszliwej śmierci pod zwałami gruzu”. Ks. Padacz szczególnie serdecznie wspominał prof. Dr Romana Cebertowicza z Gdańska, którego koncepcja uratowała świątynię od zawalenia.


01.08.1952 r., kard. Wyszyński doceniając jego pełne trudów i zasług życie, zdolności organizacyjne i umiejętność postępowania z ludźmi, mianował go kapelanem, najbliższym współpracownikiem i domownikiem. Na tymże zaszczytnym i niewdzięcznym stanowisku, mimo rozlicznych kuszących atrakcyjnych ofert biskupich, ks. dr Padacz pozostał do końca życia. W archidiecezji warszawskiej ks. Padacz organizował duszpasterstwo walki z alkoholizmem, dbał o rozwój sądownictwa kościelnego, wykładał w Seminarium Archidiecezjalnym, wspierał KUL, przygotował II Synod Archidiecezji Warszawskiej. Był także oficjałem Sądu Metropolitarnego, wykładowcą w Instytucie Wyższej Kultury Religijnej, kierownikiem Referatu Prawnego i Akcji Trzeźwości, kierownikiem Związku Katolickiego „Caritas Akademicka”. Wykładał prawo wyznaniowe. Od 1959 r. Uczestniczył w procesach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych. Walnie przyczynił się do beatyfikacji o. Kolbego, o. Koźmińskiego, i abp Matulewicza. Kochał Ziemię olkusko – skalską, Warszawę i Polskę. Ten Europejczyk w każdym calu nigdy nie rozstał się z polską tradycją. Wgłębi duszy pozostał romantykiem i patriotą na miarę abp Felińskiego i bp Bandurskiego. 

 

Przez 22 lata od 1952 do 1974 roku ks. dr Władysław Padacz był kapelanem Stefana kardynała Wyszyńskiego i najbliższym jego współpracownikiem. Wraz z Prymasem przemierzył całą Polskę na milenijnym szlaku tysiąclecia chrztu Polski i przy okazji wizytacji pasterskich oraz różnych uroczystości kościelnych. Również w trudnych czasach więzienia księdza Prymasa dochował mu wierności, aż do końca. W tym kontekście ks. kard. Wyszyński w mowie pogrzebowej swego kapelana mówił: „przecierpiał wiele – i w więzieniu, i w dotkliwych dochodzeniach i śledztwach, i w niepokoju lat trudnych – ale pozostał wierny, odpowiedzialny za wszystko. W domu naszym zatrzymała się potężna wskazówka zegara ukazująca wszystkim czasy, momenty, przypominająca zadania”. Wraz z prymasem był wielokrotnie w Rzymie, a także dwukrotnie na Konklawe w 1958 i 1963 r.
O wielkich zasługach i osobistych walorach ks. inf. Władysława Padacza mówił 10.05.1996 r., w Urzędzie MiG w Skale – prymas Glemp. Wskazał on na jego znakomitą pamięć i zdolność do poświęcenia, energię, odpowiedzialność i wolę bezinteresownej służby wszystkim. Za swe zasługi dla Kościoła 10.08. 1952 r., otrzymał nominację na kanonika kapituły warszawskiej, zaś w 1972 r. pap. Paweł VI mianował go Protonotariuszem Apostolskim. I jeszcze jedno.
Otóż dzięki księdzu inf. Padaczowi, doszło do uroczystej koronacji papieskimi koronami pap. Pawła VI w dniu 27.08 1972 r., w Smardzowicach – Pani Ziemi Olkuskiej. Tego historycznego aktu w obecności około 40 tys. wiernych i 22 biskupów oraz nuncjusza apostolskiego z Madrytu – dokonał Stefan kardynał Wyszyński. Prymas Polski wraz z kardynałem Wojtyłą i bp Jaroszewiczem. Wówczas ks. inf. z dumą pokazał księżom kardynałom miejsce swego urodzenia, wprowadził ich w bogatą historię tej Ziemi, wskazał potrzebę kanonizacji bł. Salomei. Tutaj też obchodził swoje 40 lecie święceń kapłańskich. Oddał hołd wdzięczności Pani Smardzowickiej, Matce Boskiej Częstochowskiej, żołnierzom II Korpusu, prochom powstańców styczniowych w Pieskowej Skale i w Skale; legionistom poległym w bitwie pod Krzywopłotami i królewskim prochom na Wawelu.


W dniu 26.03.1974 r., ks. płk. Dr Władysław Padacz, podczas Konferencji Episkopatu Polski, nagle odszedł na wieczną wartę.

 

...Kiedy będziemy na warszawskich Powązkach odwiedźmy skromny, żołnierski grób księdza, który nie wiedział „co to lęk”.  

 

 

 

 

(Materiały źródłowe z Folderu Parafii MBR w Smardzowicach. Wydany dzięki staraniom ks. kanonika B. Bodzionego)